Archiwum | Luty, 2011

minimalizm lubi kolor…?

28 Lu

Zdecydowana większość z nas myśli minimalizm, widzi  wnętrza monochromatyczne z prosta kreską i ograniczonymi do minimum  sprzętami, dekoracjami i kolorami również.  John Pawson największy minimalista świata koloru nie używa.Bardzo lubię jego projekty. Pawson jest rygorystyczny w redukowaniu obiektów i kolorów. Czysta przestrzeń, czysta biel, czysta przyjemność. 

Parę lat temu zachwycały mnie jego projekty niezmiennie. Zen, mono, natura i efekt wydobyty z pustki. Niesamowite doznania, bo jak tak ? po prostu?  Minimalizm rządził w mojej głowie niepodzielnie. Dziś podziwiam go jeszcze bardziej, bo ten architekt urodzony w 1949 roku idzie konsewentnie tą drogą, od zawsze i wygląda na to,że na zawsze…

Ja nigdy taka wytrawala w niczym nie będę i od pewnego czasu zmagałam się z myślą jak pogodzić kolor z mimalizmem, w mojej pomalamowej skali rzecz jasna;)  W końcu mimalizm to nie tylko prostota , to przede wszystkim efekt osiągnięty przy użyciu elementów zasadniczych uwzgledniając subtelność faktury, mięsistość tekstury,  nastrój światła i  formy bryły. Rozegrać tę partię można brakiem koloru. Efekt totalny. Używajac koloru jednak w mimalistycznym wnętrzu można dodać mu charakteru, odebrać trochę powagi i ukazać inspirującą odwagę. Inspirując, akcentując czy podkreślając umiejętnie pozostać wiernym założeniom minimalizmu, to też jest sztuka;)

proj.shibafutable

 

Architektonicznie zachwycił mnie pewnien  budynek  banku w Japonii:proj.sugamotokiwadai

Mimalizm lubi kolor zdecydowanie , nieprawdaż?

wspomnieniowe z portfolio pomalamy;)

27 Lu

Wszystkie inwestycje rozgrzebane albo nie do sfocenia na skutek finiszu inwestorskiego, jak niewiele nadaje się do sfotografowania  i wstawienia do portfolio…ale nie poddajemy się łatwo, wkrótce nastepne 😉

łazienka w fornirze to był calkiem udany eksperyment jednak, trochę zżółkł niestety,ale całość miała prezencje;)

białe kuchnie trzymaja się dzielnie , chociaz w 2005 roku były w awangardzie lekkiej przynajmniej w Polsce;)

najfajniesze w nich jest to,że wbrew obiegowej opinii są praktyczne w codziennym użyciu

sypialnia była grafitowa, przemalowana została,ale szafa lacobelowa pozostała mimochodem, niechcący…

Pozdrawiam niedzielnie;)

Wnętrza: Katarzyna Sas

Zdjęcia: Sylwester Rejmer dla Agora.SA

ceramicznie…part I

23 Lu

Lekko  ubrany stół w kolekcje „dressed for dinner” to jest hit imprezy! Randka, kolacja oficjalna czy spotkanie z przyjaciółmi nie musi koniecznie odbywać się w wykrochmalonym kołnierzyku i sztywnym mankiecie,ale stół tak wystrojony? Dlaczego nie…

Prace Marianne van Ooij mają wielopoziomowy wymiar. Projektantka psycholog tęskni za celebrą i starannym rytuałem, odświętna porcelana zwraca nam na to uwagę. Nieważne czy to elegancka fusion kolacja czy wczorajszy gulasz od babci, może być pięknie, prawda?

http://www.mariannevanooij.com/

Pomalamowo…

11 Lu

 

Dziekuję za wizerunki moich bliższych i dalszych krewnych,pozdrawiam serdecznie.

Po-ma-la-ma wyjezdża na ferie, jak wróci niePOMALama, ptoooo, znaczy niepołamana to pewnie cos jeszcze napiszę…

Do Zo.

Sylwetki#2

6 Lu

Joanna Woyda. Odkryta przez mnie przypadkiem,bo podczas wizyty w kinie kilka lat temu. Nie pamiętam jaki to był film,ale pamiętam prace Joanny. W zasadzie odnalazłam dwa cykle jej prac: Autoportrety i Warszawa. Oba jakby zawieszone pomiedzy obiektywem aparatu, a pędzlem…

Prezentowane prace (technika: olej na płótnie i akryl na tekturze) są swoistymi pejzażami przedstawiającym współczesny obraz miasta. Zagadnieniami zasadniczymi są dla mnie przypadkowi ludzie mijani na ulicy, samochody, bilbordy i reklamy – to one tworzą chwilowe, ale ten najprawdziwsze oblicze miasta. Obrazy wykonywane na podstawie zdjęć pokazują zatrzymane kadry z życia ulic Warszawy i przedstawiają miejsca dla mnie ważne – często odwiedzane, szczególnie lubiane. Ograniczona do szarości i błękitów gama barwna podkreśla nastrój miasta – przydymiony, wyblakły, ulotny. Schematyczny sposób obrazowania i industrialna tematyka nadają obrazom charakter chłodny lecz tylko pozornie banalny.
Joanna Woyda

 Cykl Autoportrety osobiście bardziej lubię. Łączy je na pewno klimat refleksyjny, nastrój zadumy , no i warsztat rzecz jasna…

Bardzo bym chciała,ale czy Joanna zechce….? zadzwonię;)

robótki…

6 Lu

Claire-Anne O’Brien jest  projektantką tkanin.  Zamiast projektować szmatki wszelakie zajęła się robieniem  mebli na drutach.  Zwykły stołek ubrany w sweter o przeskalowanym ściegu nabiera niepowtarzalnego wyrazu. Morficzne wzory z organicznymi konotacjami zamieniają stołek w rzeźbę. Claire jest absolwentką Royal Art Collage oraz laureatką konkursu Worshipful Company of Framework Knitters. Polecam:

www.claireanneobrien.com 

Pisząc o designie i robótkach nie sposób nie wspomniec o Rachel Denny. Rachel jest najbardziej znana dzięki pracom składającym się na cykl „Domowe trofea”, który przedstawia głowy jeleni powleczone mięciutkim kaszmirem i wełną. Od ponad 10 lat wystawia na całym świecie. Jej prace to gra z tradycyjnym polowaniem i zawieszaniem jelenich poroży nad kominkami w domach. Każde z tych wyjątkowych trofeów jest zrobione ręcznie a przez to niepowtarzalne.

Cudowna alternatywa dla koszmarnych wypchanych trupów w domku leśniczego , nieprawdaż?

Pozdrawiam niedzielnie;)

Dlaczego architekci ubierają się na czarno?

4 Lu

Niezaprzeczalnie tak jest, a wyjątki potwierdzają regułę.

Cordula Rau, Why Do Architects Wear Black?, Springer Wien New York 2009

Dlaczego architekci ubierają się na czarno, spytała Koolhaasa niemiecka dziennikarka i architekt Cordula Rau. Przygotowywała opracownie, w którym stawiała to pytanie światowej sławy architektom znanym z tego, że chodzą w czerni. Odpowiedzi były przeróżne: „bo brak im wyobraźni”, „bo martwią się o swoją przyszłość”, „bo w czerni wygląda się dobrze i groźnie”. Co powiedział Koolhaas? „Nigdy nie ubieram się na czarno”.Mnie najbardziej spodobała sie odpowiedz Arno Brandlhuber’a , który stwierdził,że to z powodu permanentnej żałoby po niezrealizowanych projektach…do tego wtręt o „cholernie grubych, czarnych oprawkach”  i zapewnienie ,ze pod czarnym strojem architekta kryją się z reguły szaleńczo kolorowe skarpetki, więc to nie depresja , nie ma obawy…

A może w ten sposób łatwiej ukryc nieumiejętność dobierania kolorów, co w tym zawodzie byłoby niewybaczalne? Zabawa kolorem to ryzyko,ale z drugiej strony jest ryzyko jest zabawa, więc…

Całość wydana w małej oczywiście czarnej książeczce z oryginalnie nagryzmolonymi < czy charakter pisma  ma coś wspólnego z ego???> odpowiedziami przetłumaczonymi na angielski. Warto poszukać , świetny prezent dla przyjaciela architekta, zwłaszcza jeśli ubiera się na czarno…

                                                              

Źródło:AMNP

%d blogerów lubi to: